Pages

Showing posts with label wood firing. Show all posts
Showing posts with label wood firing. Show all posts

Thursday, August 26, 2010

Wood firing - the pots = Wypał drewnem - prace.

Here are some results of last wood firing cone 10. Shinos went very good, occasionally with accents from cobalt ash glaze on the mugs. Some time ago I made ash glaze and decided to add some cobalt carbonate as a colorant.But my hand shaked so I added to much of cobalt. The glaze turned out very blue and..nice in fact, so I use it to make blue accents outside my mugs. I like the contrast between oranges and reds of shino, and this blue.
Back to the results, see the pictures below...
Thanks for watching and reading my blog.
--------
Oto niektóre naczynia z ostatniego wypału drewnem, temp 1300 stC, redukcja. Shino wyszło bardzo dobrze, na kubkach dodałem akcenty z mojego trochę "zepsutego" szkliwa popiołowego. Jakiś czas temu nazad zrobiłem szkliwo popiołowe,a potem próbowałem je zabarwić lekko kobaltem. Ale ręka mi się zatrzęsła i dodałem dużo za dużo. Byłem pewien, że to zwaliłem ale wyszło całkiem miłe intensywnie niebieskie szkliwo, które stosuję jako akcenty za zewnątrz niektórych naczyń. Lubie kontrast pomiędzy ciepłymi pomarańczami i czerwieniami shino i tą niebieskością. Poniżej trochę naczyń....
Cieszę się, że do mnie zaglądacie.



 back to Warsaw

Tuesday, August 24, 2010

Wood firing - part I = Wypał drzewny - częśc I.

Back in Warsaw and in the studio, after vacation and our second (in live !) wood firing. I'm still excited. thinking about that.  The  weather was beautiful after rainy and stormy days. The sun, gently wind and dry wood! The firing was shorter than last time. It took eight hours from noon to 8 pm, when we reached cone 10 temp. 
Below are some pics describing travel, giving atmosphere of the place we firing our pots in. There some pictures of Jurek Szczepkowski's, kiln owner's pots. I hope he won't be angry for that.
In the next post I'll show the results, so check it out! 
Thanks for visiting my blog. Sorry for my poor English.
------
Z powrotem w Warszawie i w pracowni. W niedzielę wróciliśmy z Beskidów z wypału drzewnego. Masa wrażeń, nowych pomysłów i dużo dobrej (jak myślę) ceramiki. Cała nasza trójka może się cieszyć z rezultatów wypały, najbardziej chyba Paulina, której zwierzaki...zresztą sprawdźcie sami na Jej blogu ceramikapilar.blogspot.com. W Beskidach pogoda była cudowna, mieliśmy słońce, lekki wiatr, nocą księżyc, mgły i rosę nad ranem. Noce chłodne bo to już druga połowa sierpnia...U Jurka przybyło zwierząt, oprócz Saszetki (owczarka niemiecka) jest jeszcze Budka (czarna kundelka) i koń Ligar ( bardzo sympatyczny hucuł). Nie można było się nudzić.
Więc dobra pogoda, super jedzenie, masa suchego drewna i nasze sprawdzone szkliwa. Czego więcej potrzeba, wystarczy załadować coś koło 200 prac, ustawić stożki i poszukać zapałek ! Paliliśmy w dzień, osiem godzin od południa do około 20 tej. Przez ten czas zjedliśmy masę kanapek, leczo (jakże by inaczej), ciasteczka, pół koszyka sezonowych śliwek i wypiliśmy dwa czajniki herbaty.
Wypaliłam próbki dwóch owych szkliw, tenmoku i shino, z których jestem bardzo zadowolony. Będą się nadawały znakomicie do drewna i gazu. Tutaj jest kilka zdjęć o podróży i miejscu. Jest też zdjęcie Jurka prac, mam nadzieję, że nie będzie się za to gniewał. Uwielbiam Jego ceramikę. 
W następnym poście pokażę trochę prac...

cones 9 and 10
 driving to The Beskid Niski Mountains
the  landscape
 early morning before firing
Jurek Szczepkowski's pots
 Dorotka and Paulina
Jurek's loading the kiln
loading
the load
I like stoking!
trzeba dokładać
 drinking tea during stoking


 

Saturday, July 10, 2010

Wood firing - some tea cups = Wypał na drewno - miski do herbaty.

Some Tcups from wood firing. I used Alberta Slip, two shinos and commercial temmoku, cone 10 reduction.  I wait for the next firing, maybe in August...
-----
Chciałem jeszcze pokazać trochę misek do herbaty z majowego wypału.


Thursday, July 8, 2010

Wood firing - some mugs. = Wypał na drewno - kubki.

All mugs are glazed with shinos, Malcolm Davis Shino and Vrit'z Carbon Trap, cone 10 reduction.
------
Kubki szkliwione szkliwami typu shino, wypalone w temp 1280 oC, wypał redukcyjny. 












Tuesday, July 6, 2010

Wood firing - my first one. = Mój pierwszy wypał w piecu na drewno.

Better late than never. It took me over one month to post about my first wood firing ! In May we packed our biscuits and drove 400 kilometers from the studio to Beskid Niski Mountains. Our fellow potter Jurek Szczepkowski lives there and fires his pots in wood kiln he built. I had to glaze my 50 or so pots in three hours. I mixed up two shinos, Malcolm Davis Shino and Vrit'z Carbon Trap, and I used  commercial made Temmoku. It was difficult and crazy to glaze such number of  pots in this time, but I finished in time so we could load the kiln and start firing. We lighted up at 15 pm and finished at 5 am next day, so firing took 14 hours. We fired to cone 10 temp. I was to exited to feel how tired I am, but I know I love this way of firing. See the picture below, work in next posts.
----------
Lepiej późno niż wcale...Grubo ponad miesiąc zajęło mi przygotowanie postu na temat mojego pierwszego w życiu wypału w piecu na drewno. W maju spakowaliśmy nasze biskwity i pojechaliśmy we trójkę do wsi Czarne nad rzeczką Wisłoką, w Beskidzie Niskim. Wieś Czarne położona malowniczo, owce przesuwające się leniwie po wzgórzach, kapliczki i krzyże wzdłuż drogi, na której pył żółty, niemiłosierny. Miejsce zupełnie magiczne. W Czarnem mieszka i pracuje Jurek Szczepkowski, świetny garncarz-ceramik, doskonały nauczyciel, członek Stowarzyszenia Keramos. Wypala swoje prace w dwupaleniskowym piecu według projektu Olsena.
Miałem około trzy godziny na poszkliwienie swoich 50-60 naczyń. To nie jest dużo, nawet jeżeli się  wie co chce się zrobić. Do tego wypału przygotowałem dwa shino oraz komercyjne Temmoku TC, do temperatury 1300 oC.  Nie wypalałem nigdy swoich prac redukcyjne w takich temperaturach i spodziewałem się wszystkiego:)
Wypał trwał 14 godzin, rozpaliliśmy o 15tej, zakończyliśmy o 5tej rano następnego dnia.  Przez te 14 godzin przechodziły doliną ponad naszą szopą burze z deszczem, wiatr dawał przyjemny chłód a ciemność była w pewnym momencie zupełnie nieprzenikniona.
Gdzieś około 3ciej nad ranem zajrzałem od wnętrza pieca i zobaczyłem jasno-żółty ogień, który jak  woda przelewał się przez krawędź półki. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego i w tamtym momencie przestałem czuć jakiekolwiek zmęczenie i wiedziałem, że kocham palić drewnem! 
Teraz odliczam czas do następnego, myślę sierpniowego wypału. Toczę nowe naczynia, zbieram biskwity, zastanawiam się jakie szkliwa do jakich form...takie tam.

W następnych postach postaram się pokazać trochę prac, zapraszam.


 kiln shed
 glazing
 glazed pots
glazed pots little closer..
 the load, here Paulina's pots 
 Jurek's loading the kiln
 path to kiln