Pages

Wednesday, June 13, 2012

Zapiekanka mistrzowska.

Przygotowana dzisiej przez syna Michała. Ziemniaczki młode z serem kozim i szynką parmeńską, zapiekane na małych pomidorkach i pod przykryciem z zielonych szparagów. Plus lekka posypka ze szczypioru. Zajebiście smaczne! Do tego tego kefirek...potem kawka świeżo pomielona, czereśni i ciasto. Ba! Jedzone właściwie w czasie meczu Dania - Portugalia. Ja za Portugalią. Wygrali:) 

Zdaje się, że w sobotę 8 okrągłe Spotkania Ceramiczne, prawda? Trzeba będzie wywiesić plakat. Zapraszam i dziękuję!



oto szef kuchni proszę ja Was
 


Sunday, June 3, 2012

Palcem.

Tym razem zdążyłem. Sprawdziłem palcem i było bardzo dobre. To zresztą widać na zdjęciu, że bardzo dobre. I palec mój widać. Trochę też toczyłem. Uczę się toczyć większe. Bo nie umiem za dobrze, to się uczę, jak inaczej? Żeby umieć trzeba sie nauczyć. Jest tak dużo rzeczy, których trzeba albo można się nauczyć...Bardzo jest dużo. Życia chyba nie starczy. Nie trzeba zresztą wszystkiego, choć ja akurat mam problem bo chciałbym wszystko! Chciałbym też pokazać parę zdjęć prac z ostatniego pieca, ale zdjęcia robocze robione telefonem są fatalne. Poczekam na aparat. Tak, poczekam. Ale mówię, kilka naczyń jest całkiem całkiem. Dziękuję:)






Saturday, June 2, 2012

...

To nie to. Wyschła mi reglina ostatnio przygotowana. Tak ją położyłem na podłodze i popatrzałem, że fajnie wygląda. Czasami zdarza mi się, że reglina wyschnie zanim ją przegniotę. W sumie nawet ciekawie wygląda w takiej postaci. Może zrobić z tego jakąś instalację, znaczy sztukę wyższą bardziej? Przygotować takich więcej, rozłożyć na podłodze albo przymocować do ścian... Nazwać to odpowiednio...Ja to pierwszy wymyśliłem!!! Poniżej jedna z płytkich misek z ostatniego pieca. Dobranoc:)


d = 21 cm h = 4,5 cm



Friday, June 1, 2012

La Mama.

W Dzień Dziecka poszliśmy z synem Michałem zjeść obiad na miasto. Wybraliśmy nigeryjską restaurację La Mama, której okna widywałem jeżdżąc tramwajem do domu i wiele razy myślałem aby wstąpić. Dzisiaj wstąpiliśmy i zjedliśmy naprawdę super obiad.  Akwukwonri Oyibo, gulasz, którego nazwy nie pamiętam i Azu, popijane świetnymi nigeryjskimi piwami. Dzień Dziecka jak się paczy!

Miasto powoli wchodzi w euro. Ciekaw jestem bardzo jak to wszystko będzie wyglądało. Pozdrawiam i dzięki za odwiedziny!

zdjęcie pochodzi ze strony restauracji la Mama



Sunday, May 27, 2012

Pierdzioszek.

Albo niedzielne-pracowniane raku. Pierdzioszek to nie ja, tylko doskonałe ciasto przywiezione przez Agatkę. Jest to zapiekanka z solidną ilością cebuli i serem ricotta. Smakowite, trochę słodkie, ciekawe dlaczego się tak nazywa? Och, były też inne super rzeczy do jedzenia, sałatka z tuńczyka kapitalna, i inne, trudno wyliczać. Pysznie jak zwykle. Co do efektów ceramicznych, to było naprawdę dobrze, dużo fajnych prac, piękne talerze, korale, ach te korale! Oczywiście zdarzyło się, że coś tam pękło mniej lub bardziej, to zawsze może sie zdarzyć, taki jest proces. Ale generalnie było dobrze. Paulina robiła zdjęcia, mam nadzieję, że coś umieści u siebie na blogu. U mnie zdjęcia takie bardziej środowiskowe, że się tak wyrażę. Pierwsze zdjecie przedstawia nasze najnowsze szmaty redukcyjne, które jeździły od jakiegoś czasu w samochodzie i miały być obiciami "ślicznych krzesełek". Okazało się, że stare szmaty gdzieś się zadziały, więc te niedoszłe obicia zostały okryciami uroczych kociołków. Doprawdy, to najpiękniejsze szmaty redukcyjne jakie widziałem! Drugie i trzecie to moje stojaki różne. Stojaki oczywiście sie spisały wyśmienicie, jak zwykle, choć błagam was, nie zatykajcie drutów miękką gliną tuż przed włożeniem do gorącego pieca. Eksplodują fenomenalnie i kawałki gliny są wszędzie. Niektórzy nie lubią pięknych naczyń z poprzyklejanymi do szkliwa kawałkami gliny. Ciekawe dlaczego...? Wreszcie zdjęcie ostatnie pokazuje chwile relaksu pomiędzy rozładunkami pieca. Jak ja zazdroszczę takich chwil... Popatrzcie na dłoń Halinki, jak ona to zrobiła ?! Bardzo przyjemnie dziś było naprawdę. Dziękuję wszystkim:)







Friday, May 25, 2012

Studio raku firing = Raku pracowniane.

Raku. Intrygujące słowo. Lubię brzmienie tego słowa. W niedzielę mamy pracowniany wypał ceramiki raku. Bardzo się na to cieszę. Co prawda jest sporo korali...Ale niech tam już sobie będą, znajdą miejsce na różnych moich stojakach. Takich na przykład jak te na zdjęciu. Pojemniki na sztućce z ikei mają swoje niezaprzeczalne zalety. Na końce drutów ponakładałem kawałki gliny żeby mi to się nie posypało w baniakach. Redukcyjnych. Ciekawi mnie niezmiernie co będzie do jedzenia, jakie ciasto i tak dalej. Jedzenie to bardzo ważna rzecz jest. Mam nadzieję, że wszyscy będą zadowoleni ze swoich prac. Ja ze swojej strony dołożę wszelkich starań aby tak było! 
Załadowałem dziś piec z kamionką i zapuszczę go jutro. Wreszcie będę miał w rękach jakieś ciepłe swoje prace. Pozdrawiam serdecznie. Dobranoc!



Wednesday, May 16, 2012

Termometr.

Kupiłem termometr. To nic w sumie ważnego, ale opowiem. Jak zaczynałem wypalać raku strasznie chciałem mieć fajny termometr. Różni, których podpatrywałem z bliska i daleka mieli fajne termometry. Kupowane za granicą, albo przez internet, albo w kraju. Termometr od Czaki był moim marzeniem. Ale cóż, był dla mnie za drogi, kosztuje około 300 zł. Potem chciałem mieć CIE 305 z Gdańska, ale też był w cenie, którą uznawałem za zbyt wysoką, jakieś 200 zł. I tak przez te wszystkie lata używałem kupionego na Wolumenie (to taki jakby targ w Warszawie) miernika uniwersalnego UT-30C z opcją pomiaru temperatury do 1000 stC. Kosztował 20 złotych i taka sumę uważałem za rozsądną. Służył mi bardzo dobrze w wypałach raku. Teraz znalazłem w dobrym sklepie internetowym diolut.pl termometr TM902C mierzący do 1300 stC za 31 złotych. Nie robi nic innego tylko mierzy temperaturę. Czyż nie tego mi trzeba? 
Nie przestałem jednak marzyć o fajnych termometrach:)