Pages

Saturday, September 18, 2010

Thursday, September 16, 2010

Two shows = Dwa kiermasze.


Two shows this weekend. On Saturday there will be fiesta in Żoliborz, the district of Warsaw we live in. The show is in beautiful, old park callled Zeromski's Park. Nice place and very close to the studio.
On Sanday there's Family Edu Picnic and we have workshop and show there. I hope we'll have good weather, good crowd and sale!
If you are in area this time come to meet me and support!
-----------------------
No cześć ! Bardzo przyjemna pogoda dzisiejszego ranka. Wczoraj chmury i deszcz, gorzko było...W najbliższą sobotę i niedzielę ma dwa kiermasze, na które Was serdecznie zapraszam. Sobotni w Parku Żeromskiego, na warszawskim Żoliborzu. Problem, że nie wiem w jakich godzinach, pewnie gdzieś od 10 do 16tej, jak przed rokiem. Ładne miejsce, w parku jest plac zabaw dla dzieci, niedaleko Kalimba-bar właściwie też dla dzieci, chociaż starych stamtąd nie wyrzucają.
W niedzielę Piknik w Fortach Bema jak na plakacie. Nie wiem jak tam będzie, to pierwszy raz...
Zapraszam Was tu i tam, kupujcie rękodzieło i wspierajcie swoich lokalnych artystów!




 Saturday - sobota
 
Sunday - niedziela

Wednesday, September 8, 2010

Groszdrawings = Mój blog z rysunkami.

Welcome to my new blog with drawings on paper...
-------
Zapraszam do mojego bloga z rysunkami...


Monday, September 6, 2010

Drawings = Rysunki.

If I can write better in English...If I, in general, know English language better, I could tell about my other creativity, which is drawing...And how it happens that ceramics become the number one in my live as an artist. But my English is miserable, I cant express my thoughts, I hate it !
Below are drawings I've made instead of  taking photos during last month's visit in my family town, Cieplice Zdrój (the name can be translate as a Hot Springs). The bridges...
I set the new blog with my drawings, it will be shown an the right side barn. Feel free to visit.
-----------------------
Jeżeli zaś chodzi o moją twórczość, to w pewnym momencie stało się tak, że ceramika zepchnęła na drugi plan rysowanie. Nie mówię już gdzie zepchnęła batikowanie, czyli tworzenie batików, ale to już zupełnie inna historia. Rysowanie było najważniejsze...Dwukrotnie zdawałem na malarstwo, pierwszy raz do Wrocławia, drugi do Warszawy. Oba egzaminy w odstępie około pięciu lat. Oba nie zdane oczywiście. W końcu nic wielkiego, przecież nie szkoła tworzy artystę, chociaż może mu dać bardzo dużo. Mnie dużo dały studia prywatne, jak to się ładnie nazywa, w pracowni Janusza Lipińskiego, świetnego rysownika, grafika warsztatowego i malarza z Jeleniej Góry. A potem studia własne, czyli rysowanie, rysownie i rysowanie...Uczestniczyłem w kilku wystawach zbiorowych, miałem kilka indywidualnych, nic wielkiego. Nie za bardzo lubię wystawy, a już wernisaże to dla mnie zgroza. 
Proszę wybaczyć, że tak tutaj wywnętrzam, ale jakoś o tych sprawach teraz pomyślałem. Jest czwartek, 19 sierpnia, moja Mama śpi po obiedzie, ja mam do pociągu jakieś cztery godziny i nie bardzo jest już co robić...
No więc zepchła to rysowanie a nie powinna przecież. Warto mieć czas na wszystkie swoje dziedziny twórczości, starać się aby się uzupełniały i inspirowały wzajemnie. Czy źle myślę? Bywa różnie, ale w moim przypadku to sprawa braków organizacyjnych i częściowo czasu. Nie wiem czy gdzieś pisałem, pewnie nie, ale jestem ceramikiem nie-pełnoetatowym. Chciałbym ale to nie takie proste. Zarabiam na życie uprawiając inny zawód, choć z gliną ma on wiele wspólnego. No więc częściowo sprawa czasu i organizowania go. .. Mając do dyspozycji połowę dnia nadal jestem w stanie czynnie zajmować się swoimi twórczościami pod warunkiem, że przygotuje sobie warsztat pracy, czyli materiały i narzędzia gotowe do natychmiastowego użycia.
W Warszawie w pierwszych latach tworzenia pracowni ceramiki było bardzo trudno zajmować się jednocześnie rysunkiem. Masa technicznej roboty, organizowanie zajęć (choć tym głównie zajmowała się Dorotka z Pauliną) oraz własna praca z gliną pochłaniały większość wolnego czasu.
Próbowałem jednocześnie robić ceramikę i rysować. Wymyśliłem nawet projekt, w którym najpierw powstają rysunki, a potem odpowiadające im ceramiczne prace ścienne. Na ewentualnej wystawie na ścianach wieszałoby się rysunki i ceramikę, jako równie ważne. Cóż, utknąłem z tym projektem...
Robię oczywiście prace, w których występuje rysunek jako element dekoracji. To jest projekt NAKU-SIGNS, czyli płytki naked raku ok 15x15 cm, na których widnieją różne znaki, najczęściej gwiazdy-słońca. Ten projekt pewnie długo się nie skończy i będą się pojawiać różne inne znaki.
Jest też cała seria talerzy kamionkowych sprzed około trzech lat ozdobionych rybami malowanymi głównie angobami, bardzo w stylu moich rysunków. Coś około 30 tych talerzy, żadnego nie sprzedałem i nawet nie pokazałem. Czyste wariactwo!
Z wielką uwagą obserwowałem prace tych wszystkich artystów-ceramików, którzy w swoich pracach potrafią łączyć istotę malarstwa lub rysunku, z ceramiką z całym specyficznym dla tej dziedziny warsztatem.
Dużym wydarzeniem było dla mnie odkrycie w internecie prac Baski Trzybulskiej. Potem zobaczyłem je w "realu" i po prostu oniemiałem. To czyste malarstwo tworzone w temperaturze 1200. 
Poza tym zachwyt na d pracami ściennymi ceramików polskich lat 50, 60, 70tych..Była taka wystawa w Krakowie w Muzeum Narodowym dwa lata temu "W ogniu tworzone - ceramika polska po 1945 roku". Zobaczyłem tam kafle, panele ścienne, płyty dekoracyjne, płyty okładzinowe, obrazy ceramiczne... nazwy są różne. Artyści tacy jak: .Stanisława Piętkowa, Kazimierz Piętka,  Helena Husarska, Zygmunt Flin, Boleslaw Książek, Ludwika Szemioth-Bursa. Stara szkoła, dziś już chyba nie istnieje...Prace ścienne nieżyjącej już Zofii Czerwosz widywałem na wystawach Stowarzyszenia Keramos. Wydaje mi się, że coś się zachowało w pracowni Keramosu. Kiedy tam przychodziłem lubiłem ich dotykać. To też są obrazy, to też malarstwo, płyty są grube, popękane, tak jak trzeba...Najlepsze rysunki Janusza Lipińskiego są posiekane przez piórka, nasączone tuszem i gwaszami na wylot. Nie wiem czy ja bym potrafił robić takie prace ceramiczne, na pewno bardzo bym chciał...

No więc rysunek w swojej czystej postaci zagubił mi się jakieś dwa-trzy lata temu. Dopiero ten czas w Cieplicach, z dala od gliny i koła (ach, jest przecież koło garncarskie, które nie wkręciło maksymalnie) dał mi szansę na powrót do rysunku. Zainstalowałem tutaj swoje papiery i narzędzia, i zacząłem rysować. Najpierw na temat ryb...potem poszły ameby, dziwne kwiaty i dziwne liście, na końcu miasto, a w nim moje ulubione mosty!
Na potrzeby rysunków założyłem bloga, nazywa się groszdrawings...Będzie na prawym pasku. Nie wiem z jaką częstotliwością uda mi się wrzucać tam papiery. Ale z całą pewnością Was tam zapraszam!


The bridges of Cieplice Zdrój (some of them anyway)




Saturday, September 4, 2010

Good morning Tcups = Dzień dobry z kubkami do herbaty.

The sun shines in Warszaw from early morning. Some Tcups thrown. I liked simply Tcups from my last wood firing. Glazed with transparent glaze, sometimes with only white slip underneath. One of these cups on the second picture. Thought must throw more of them and try with slips and engobes. We'll see...Good day to all of you!
--------------------
Słońce świeci nad miastem od samego rana. Wstałem wcześnie aby trochę popracować przed przedpołudniowymi zajęciami dla dzieci. Z ostatniego pieca drewnianego wyjąłem kilka kubków szkliwionych tylko transparentem, czasem z pobiałką pod szkliwem. W wypale redukcyjnym wyszły tak ciekawie, że postanowiłem zrobić więcej takich aby popróbować ze różnymi angobami i glinkami, co nie? Na drugim zdjęciu jedno w tych naczyń figuruje. Miłego dnia wszystkim. Fajnie, że wpadliście!



Thursday, September 2, 2010

From the studio = Z pracowni.

From the studio tomorrow, tomorrow's  evening to be precise...I've thrown some cups after the throwing break. Just to worm up, and also to test recycled clay with higher than usually red clay ratio...It was raining all day tomorrow here in Poland...
---------------------
Z pracowni wczoraj po południu. Utoczyłem kilka naczyń, żeby się rozgrzać troszkę po przerwie, oraz zobaczyć jak wychodzi przerobiona glina z większym niż wcześniej dodatkiem czerwonej...Padało cały dzień, zgroza...
we're waiting for the SUN !!!