Pages

Friday, July 1, 2011

Dinner in the studio = Obiadek w pracowni.

With my wife Dorotką...
------------------------
Z moją żona Dorotką




7 comments:

Wiewióra said...

Ale kulinarnie kusisz :) mniam mniam mniam !!! ja tu wakacyjnie grillowałam a u Ciebie takie pyszności. Musze się brać do roboty!

Terakotowy Kot said...

Zgadzam się, pyszności !!!
Na blogu ciągłe kuszenie, piękna ceramika i pyszne jedzenie.
Zaglądam, oj zaglądam.
Pozdrawiam gorąco :o)

Richard Grosz said...

dziękuję Wiewiórko i Kocie:)

Argillae said...

Przepis poprosze, bo wygląda tak, że ślinka cieknie!

Richard Grosz said...

och Argillo, ten ostatni obiadek to Dorotka, a przedostatni Michał syn robił. musiłbym zapytać dokładnie. zapytam!

Argillae said...

Dziękuję. Interesuje mnie skład ostatniego obiadku :)

Richard Grosz said...

a, ostatniego, to znaczy przedostatniego. to będzie po kolei dodawania/używania: cebula, czosnek młody, pokrojone filety kurczaka, papryka rodzima żółta, makaron świderki (jest go bardzo dużo w szafce wiec będzie się często przewijał), pomidor krajowy słodki, olej/oliwa wiadomo, zioła różne...i tak wyszło coś całkiem smacznego:) kosztowało coś około 10 zyla za porcję, może mniej...