Pages

Sunday, July 24, 2011

Nie mam...

Nie mam ważkich  tematów ceramicznych do opowiedzenia. Pewnie by się znalazły gdyby dobrze poszukać, ale mi się nie chce. Wróciłem przed tygodniem z 2 tygodniowego pobytu na Dolnym Śląsku i do tej pory nie mogę się w pełni wdrożyć w ceramiczne robote. Naprawdę mam bardzo dużo rzeczy do zrobienia na wielu polach, ale jakoś nie idzie...

Pojechałem za to z Michałem synem do ikei bo chciał kupić sobie nowe łóżko. Niedzielne przedpołudnie ikei, to takie typowe, rodzinne zajęcie. Wychodząc zjedliśmy po hot-dogu, ja normalnego, On takiego z ogóreczkiem. Po obiedzie natomiast...Obiad zupa brokułowa i racuchy z papierówkami, no ja nie mogę! Po obiedzie więc pojechaliśmy z Dorotką na spacerek w okolice buw-u, czyli biblioteki uniwersyteckiej. Oni tam zrobili ogrody na dachu biblioteki, można na nie wchodzić i patrzeć się. Na rzekę na przykład. My patrzyliśmy trochę na rzekę,a trochę na burzę, która się szybko przybliżała od wschodu.   





Jak byłem w Cieplicach to znalazłem tam zdjęcia moich kolaży z lat 1993 i 1997. Wysyłałem je wtedy na konkurs w Bautzen, Niemcy. Nie zdobyły żadnej nagrody, ale była tam potem bardzo ładna wystawa pokonkursowa. Kiedy zawoziłem prace na wystawę trochę zwiedziłem to urocze miasteczko. Na wernisaż pojechałem z moim przyjacielem Marianem, udzieliłem jakiegoś przekomicznego wywiadu dla lokalnej gazety. To był rok 1998...


Więcej kolaży na moim blogu rysunkowym. Zapraszam!

2 comments:

Wiewióra said...

Piękny kolaż! nie wiem czy lubisz zabawy tego typu ale chciałabym Cie Wyróżnić. Pozdrawiam i zapraszam
http://wiewiorowetworzenie.blogspot.com/2011/07/wyroznienie.html

Richard Grosz said...

Dziękuje Wiewióro za wyróżnienie! Spróbuję się wywiązać ale proszę o cierpliwość:)