Pages

Saturday, November 8, 2014

W Kotlinie.

Jestem w Cieplicach.  W domu. W jednym z domów. Za mną bardzo miły dzień.  Taka pogoda jak dziś to jest w listopadzie jednak prezent od natury. Choć jeżeli zdać sobie sprawę,  że prawdziwego deszczu nie było od kilku miesięcy,  to ten prezent jest nie teges. Chodzi o to, że wody mało w ziemi. Ale nie ma co, z prezentów należy się cieszyć.  Grzecznym trzeba być. Więc byłem grzeczny i pojechałem do Jeleniej rowerem, odwiedziłem cmentarz, wypiłem kawę w Kukutu Cafe (http://kukutu.pl/)  poznałem Anię, żonę Roba, posiedziałem tam trochę chłonąc niezwykłą atmosferę tego miejsca. We wtorek Bieg Niepodległości,  przyjemne 10 kilometrów z Placu Ratuszowego do Term w Cieplicach.  Wygram? No jasne, ten bieg wygrywa każdy kto przekracza linię mety. Jest tak, że przekraczasz linię mety i wygrywasz, a jeżeli będziesz miał szczęście to zajmiesz  pierwsze miejsce. W moim wypadku potrzeba by było naprawdę dużo szczęścia:) 
Na ostatnim zdjęciu słońce zachodzi gdzieś nad Izerami.  Powiem Wam,  że piękny to widok!  Dobranoc...




No comments: